Na Miejscu vs Na Wynos vs Dostawa: Jak Ustawić Kanały Zamówień w Restauracji (2026)

Tabres Team
kanały zamówieńna miejscu vs na wynos vs dostawazamówienia online w restauracjina wynos vs dostawaodbiór osobistymiks kanałów w restauracjitypy zamówień

Większość restauracji włącza wynos i dostawę dwoma suwakami, kopiuje do nich menu z sali i nazywa to strategią. Potem przychodzi piątek, godzina 19:00, i kuchnia gotuje dla trzech sal na jednej linii.

Krótka odpowiedź: na miejscu, na wynos i dostawa to nie są trzy wersje tego samego zamówienia. To trzy różne produkty, z różnymi kosztami, różnymi gośćmi i różnymi miejscami, w których wszystko się sypie. Ustaw każdy kanał zamówień osobno: własne godziny, własne menu, własne ceny, własny podawany czas przygotowania i własny limit zamówień, które naraz mogą wejść do kuchni. Wynos to zwykle Twój najbardziej dochodowy kanał — i ten, którego nikt nie optymalizuje. Dostawa jest najdroższa i potrzebuje najostrzejszych zasad. Sala nadal płaci za lokal, bo to jedyny kanał, który sprzedaje drugie piwo.

Dalej jest sama konfiguracja, kanał po kanale — co zmienić, czego nie ruszać i ile naprawdę zostaje z jednego zamówienia w każdym z nich.

Czym naprawdę jest kanał zamówień

Kanał zamówień to sposób, w jaki jedzenie wychodzi z Twojego lokalu. Tyle. Cała reszta wynika z tego jednego faktu.

Większość systemów ma cztery:

  • Na miejscu — gość siada, obsługa podaje, talerz wraca.
  • Na wynos (odbiór osobisty) — gość zamawia wcześniej, przychodzi i zabiera jedzenie sam.
  • Dostawa — ktoś to wiezie, a zegar tyka dalej, kiedy jedzenie już zeszło z wydawki.
  • Samoobsługa — gość zamawia z własnego telefonu, zwykle przy stoliku z kodem QR. To wciąż sala, tylko zamówienie powstaje bez kelnera.

Ten czwarty myli ludzi, więc od razu granica: samoobsługa to sposób przyjęcia zamówienia. Na miejscu, na wynos i dostawa to sposoby jego zakończenia. Gość może zeskanować kod QR i wybrać „odbiór przy ladzie” — to jest samoobsługowe zamówienie na wynos, a Twoja kuchnia musi znać obie połówki.

Trzy kanały to trzy różne biznesy

Ta sama kuchnia, te same receptury, zupełnie inna ekonomia. Zobacz, ile naprawdę zostaje z jednego koszyka za 100 zł.

Kanał Gość płaci Koszt jedzenia + koszty kanału Zostaje Ci Blokuje stolik?
Na miejscu 100 zł 30 zł jedzenie + 13 zł obsługa i zmywak 57 zł Tak, ok. 75 min
Na wynos 100 zł 30 zł jedzenie + 5,50 zł opakowania i czas przy ladzie 64,50 zł Nie
Dostawa własnym kierowcą 108,99 zł 30 zł jedzenie + 22 zł na jeden kurs 56,99 zł Nie
Dostawa przez aplikację, bez narzutu 100 zł 30 zł jedzenie + 4 zł opakowania + 25 zł prowizji 41 zł Nie
Dostawa przez aplikację, narzut 25% 125 zł 30 zł jedzenie + 4 zł opakowania + 31,25 zł prowizji 59,75 zł Nie

Założenia: 30% food cost, opłata za dostawę 8,99 zł na własnym kanale, około 22 zł pełnego kosztu jednego kursu i 25% prowizji aplikacji. U Ciebie liczby będą inne. I tak je policz.

Spójrz na drugi wiersz. Z zamówienia za 100 zł na wynos zostaje Ci więcej niż z tego samego na miejscu, a do tego nie blokuje stolika na godzinę z kwadransem. To cały argument za odbiorem osobistym w jednym zdaniu.

Teraz uczciwa druga strona, bo ta tabela coś ukrywa. Rachunki z sali niosą napoje. Piwo za 16 zł kosztuje Cię jakieś 3,50 zł. Druga kolejka, deser, kawa — to pozycje z 80% marży, a w torbie na wynos prawie nigdy ich nie ma. Czyli sala wygrywa wielkością koszyka, a wynos wygrywa kosztem obsłużenia go.

Potrzebujesz obu. Musisz tylko przestać traktować je jak jedno.

Wynos to kanał, którego nikt nie optymalizuje

Wszyscy kłócą się o aplikacje do dostaw. A odbiór osobisty stoi z boku, po cichu wygrywa i większość kuchni ani razu nie zajrzała w jego ustawienia.

Pomyśl, czym naprawdę jest zamówienie na wynos. Bez kierowcy. Bez prowizji. Bez zajętego stolika. Bez kelnera, który przejdzie osiem razy do jednego miejsca. Gość robi za Ciebie ostatni kilometr za darmo — i staje w Twoich drzwiach, gdzie czuje zapach lokalu i widzi tablicę z daniami dnia.

A mimo to w większości restauracji wynos wygląda tak: to samo menu co na sali, te same ceny, „jakieś 20 minut” na wszystko i torba postawiona na końcu baru z nabazgranym imieniem.

Pięć poprawek na jedno popołudnie:

  1. Podawaj realny czas gotowości dla konkretnego zamówienia, nie jedną liczbę dla wszystkich. Dwa burgery to 12 minut. Dwa burgery w piątek o 20:00 to 25. Zaniżanie nie sprawi, że jedzenie zrobi się szybciej — postawi Ci tylko zdenerwowanego gościa w progu.
  2. Daj odbiorowi imię i numer. Rachunki z sali woła się po stolikach. Zamówienia na wynos potrzebują imienia gościa i numeru zamówienia, wydrukowanych dużą czcionką. „Zamówienie 47, Maria” bije „ten wysoki pan w niebieskiej kurtce”.
  3. Zrób prawdziwe miejsce odbioru. Półka, podpisana torba, punkt, który nie jest stanowiskiem kelnerskim. Jeśli goście odbierający blokują gości siedzących, właśnie zamieniłeś zysk w reklamację.
  4. Pakuj na stanowisku do pakowania, nie na wydawce. Pakowanie w środku wydawania talerzy to sposób, żeby frytki wylądowały w cudzym zamówieniu na sali, a sos nigdzie.
  5. Przeczytaj torbę na głos. Dziesięć sekund. Każda pozycja, głośno, do bonu. Brakujące pozycje to powód numer jeden, dla którego gość odbierający już nie wraca — a zapobieganie im nic nie kosztuje.

Odbiór osobisty to też najbezpieczniejsze miejsce, żeby przetestować menu wyjazdowe, zanim w ogóle zatrudnisz kierowcę albo podpiszesz umowę z aplikacją. Jeśli danie nie przeżyje dziesięciu minut w aucie, to na pewno nie przeżyje kuriera i świateł na skrzyżowaniu.

Jak ustawić salę, żeby inne kanały jej nie rozwaliły

Sala zwykle już działa, więc to mniej „ustawianie”, a bardziej „dokręcenie przed dołożeniem obciążenia”.

  • Każdy stolik potrzebuje tożsamości. Numer, liczba miejsc, sektor. Jeśli stolika nie da się nazwać, nie da się do niego przypiąć zamówienia, a każda funkcja, którą włączysz później, odziedziczy ten bałagan.
  • Daj każdemu stolikowi własny kod QR, nie jeden wspólny. Wspólny kod wycina z zamówienia numer stolika i ktoś musi go wpisać ręcznie — zwykle trzymając w drugiej ręce gorący talerz. Rozpisaliśmy to w tekście o kodach QR na stoliki.
  • Włącz „dozamów do rachunku”. Gość, który może dorzucić kawę do otwartego rachunku, dorzuca kawę. Gość, który musi kogoś złapać wzrokiem, zwykle nie.
  • Ustal, co znaczy status stolika, i używaj tych samych słów przez całą zmianę. Zajęty, poprosili o rachunek, do sprzątnięcia — jeśli połowa zespołu patrzy na ekran, a połowa woła przez salę, ekran jest fikcją.
  • Sprawdź rotację stolików, zanim włączysz dostawę. Jeśli sala już w szczycie idzie wolno, drugi kanał nie odsłoni problemu. On go pomnoży.

Zamawianie samoobsługowe siada na tym wszystkim. To najtańsza przepustowość, jaką kiedykolwiek dołożysz — gość sam wpisuje zamówienie — ale tylko wtedy, gdy tożsamość stolików pod spodem jest czysta.

Jak ustawić dostawę, żeby nie zjadła kuchni

Dostawa ma najwięcej ustawień i to w niej złe ustawienie kosztuje realne pieniądze każdego wieczoru.

Cztery decyzje, po kolei:

  1. Własna czy przez aplikacje — albo oba naraz. Aplikacje dają zasięg i biorą za niego od 15% do 30%. Twój własny kanał zostawia Ci wszystko poza prowizją od karty, ale nie przyprowadza nikogo. Większość niezależnych lokali prowadzi oba świadomie: aplikacje na nowych gości, własny kanał na stałych. Jeśli się zastanawiasz, policzyliśmy prawdziwą matematykę dostaw przez aplikacje i opisaliśmy krok po kroku własną dostawę bez aplikacji.
  2. Opłata, minimalne zamówienie i strefy. Te trzy liczby decydują, czy dostawa zarabia, i prawie nikt ich nie liczy. Pełne wyliczenie jest w tekście o opłatach za dostawę, minimalnych zamówieniach i strefach. W skrócie: pokryj od 40% do 60% kosztu jednego kursu, ustaw minimum ze wzoru i wyznacz strefy według czasu dojazdu — nigdy według kółka na mapie.
  3. Własne godziny. Dostawa nie powinna kopiować godzin otwarcia. Powinna zagospodarować martwe godziny, których sala nie chce, i odpuścić przez te 90 minut, kiedy Twoja linia naprawdę nie ugotuje dla dwóch sal naraz. To temat na osobny tekst: dlaczego godziny dostaw nie powinny pokrywać się z godzinami sali.
  4. Godzina ostatniego zamówienia. Od 30 do 45 minut przed zamknięciem kuchni. Bez tego ktoś zamawia pełne żeberka cztery minuty przed końcem, a Twój zespół wychodzi godzinę później.

Jeszcze jedna rzecz, która brzmi drobno, a drobna nie jest: na bonie dla kierowcy musi być adres, numer telefonu i uwagi do kursu — a na bonie kuchennym nic z tego. Kuchnia potrzebuje jedzenia i alergenów. Nie potrzebuje adresu gościa na ekranie, który widzi cała sala.

Pięć ustawień, które muszą różnić się między kanałami

Jeśli po tym tekście nie zmienisz nic innego, zmień te pięć. Kopiowanie ich między kanałami to najczęstszy błąd konfiguracji w gastronomii.

1. Godziny

Sala, lada odbioru i strefa dostawy nie chodzą według jednego zegara. Ustaw je osobno na każdy dzień tygodnia, nie raz na cały tydzień. Niedzielna dostawa i wtorkowa dostawa to dwa różne biznesy.

2. Menu

Nie każde danie musi istnieć w każdym kanale. Tu wchodzi test podróży — o nim w następnej sekcji. Wszystko, co go nie przejdzie, zostaje daniem tylko na salę i to jest w porządku. Krótsze menu do dostawy jest szybsze, lepiej znosi drogę i generuje mniej zwrotów.

Dostępność też trzymaj osobno. Możesz nie mieć okonia morskiego do dostawy i dalej wydawać go na sali, bo na sali zjada się go w 90 sekund.

3. Ceny

  • Na miejscu: Twoja cena bazowa.
  • Na wynos: ta sama cena. Nie karz kanału, który kosztuje Cię najmniej.
  • Własna dostawa: narzut od 10% do 15% jest normalny i goście go akceptują. Opłatę za dowóz dolicz osobno i pokaż ją wprost na stronie z menu — nie na ostatnim ekranie płatności.
  • Aplikacje zewnętrzne: narzut od 20% do 30%, inaczej prowizja idzie prosto z Twojej marży. Pamiętaj tylko, że niektóre umowy z aplikacjami mają zapisy o równości cen, więc przeczytaj swoją.

Nigdy nie chowaj całego kosztu dostawy w cenach dań. Goście porównują oba Twoje menu i to zauważą.

4. Podawany czas przygotowania

Jedno płaskie „20 minut” na wszystko to obietnica, którą łamiesz przez cały wieczór. Czas przygotowania powinien reagować na realne obciążenie kuchni. Kiedy tonicie, podaj 40 minut zamiast wyłączać dostawę — gość, któremu powiedziano 40, a dostał w 35, jest zadowolony. Gość, któremu powiedziano 20, a czekał 40, pisze opinię.

5. Limit przepustowości

To ustawienie, którego prawie nikt nie używa, a to właśnie ono ratuje serwis. Zdecyduj, ile maksymalnie zamówień z każdego kanału Twoja kuchnia przyjmie w oknie 15 minut — powiedzmy sześć rachunków z sali, cztery odbiory, trzy dostawy. Powyżej tego kanał przechodzi na dłuższy czas albo pauzuje na dziesięć minut. Dław, nie padaj.

Test podróży: zapakuj, poczekaj dwanaście minut, zjedz

Oto najtańsza decyzja o menu, jaką podejmiesz w tym roku.

Weź danie. Zapakuj je dokładnie tak, jak byś je wysłał. Ustaw minutnik na 12 minut — to realny dojazd przy odbiorze plus winda. Potem usiądź i to zjedz, razem z zimną kawą.

Jeśli nie zapłaciłbyś za to, co jest w tym pudełku, to nie ma czego szukać w Twoim menu wyjazdowym.

Typowe porażki:

  • Wszystko smażone i polane sosem razem — panierka zamienia się w klej w jakieś cztery minuty
  • Frytki w szczelnej torbie bez wentylacji
  • Jajka w koszulce, suflety, wszystko odmierzane co do sekundy
  • Sałatki polane sosem w kuchni
  • Dania z roztopionym serem, który zastyga w jedną płytę
  • Lody, chyba że rozwiązałeś sprawę torby, a nie rozwiązałeś

Typowi zwycięzcy: duszone mięsa, gulasze, curry, pieczenie, dania w miskach z kaszą lub ryżem, pizza z otworem wentylacyjnym, wszystko, co i tak było dobre w 60°C, oraz wszystko, gdzie sos jedzie we własnym pojemniku.

Dwie poprawki rozwiązują większość problemów: oddziel mokre od suchego i odpowietrz gorące. Sos osobno, frytki we własnej wentylowanej torebce, pokrywka z dziurką. Kosztuje grosze, a oszczędza zwroty — które mają znaczenie, bo zwrot przy dostawie kosztuje Cię jedzenie, kierowcę i gościa naraz. Jeśli widzisz ich dużo, brakujące pozycje mają własną instrukcję.

Jedna kuchnia, cztery wyjścia: problem kolejności

Wszystkie kanały spotykają się w jednym miejscu — na wydawce. I tam dobre konfiguracje się rozpadają.

Na bonie musi być napisane, jak jedzenie wychodzi. Nie drobnym drukiem. Duże, na górze, tak żeby kucharz widział to rzutem oka: na miejscu, odbiór, dostawa, samoobsługa. Bo te same trzy dania wydaje się na trzy różne sposoby zależnie od tego jednego słowa, a kucharz, który układa burgera do dostawy na gorącym talerzu, właśnie zmarnował sześć minut.

Potem daj linii jedną zasadę pierwszeństwa i się jej trzymaj. Większość kuchni ląduje na jakiejś wersji tego:

  1. Dania na salę do stolików, które już częściowo dostały jedzenie — nikt nie je sam przy własnym stoliku
  2. Dostawa, bo kierowca stoi i zegar gra przeciwko Tobie
  3. Odbiór osobisty, bo gość jest w drodze i ma kilka minut luzu
  4. Nowe rachunki z sali

Możesz się z tą kolejnością spierać. Ważne, żeby jakaś była i żeby była spisana, bo inaczej każdy bon staje się negocjacją.

Kieruj po stanowiskach, nie po kanałach. Pozycje z grilla idą na grill, niezależnie od tego, czy wyjadą w torbie, czy na talerzu — jedna mapa, wszystkie kanały, ustawiona raz. Na końcu zmienia się wydanie i pakowanie, a nie gotowanie.

I używaj zbiorczego licznika pozycji. Kiedy widzisz, że kuchnia ma do zrobienia 14 porcji frytek na wszystkich otwartych bonach, ktoś wrzuca 14 naraz, zamiast dokładać po trzy. To tu wielokanałowe kuchnie wygrywają albo przegrywają swój szczyt.

Podatki: nudna część, przez którą restauracje mają kłopoty

Ta sama kanapka może mieć inną stawkę VAT w zależności od tego, którym kanałem wyszła. To nie jest przypadek brzegowy — to normalna sytuacja w Polsce i w większości Europy.

  • W Polsce: ta sama pozycja potrafi mieć 5%, 8% albo 23% VAT. Gastronomia na miejscu to zwykle usługa ze stawką 8%, część dań na wynos może iść na 5%, a napoje i alkohol siedzą na 23% niezależnie od kanału. Rozpisaliśmy cały podział w tekście o VAT na miejscu, na wynos i przy dostawie.
  • Koszt dostawy: to, czy opłata za dowóz idzie ze stawką jedzenia, czy jako osobna usługa, zależy od tego, jak ją opisujesz i jak pokazujesz na paragonie. Zapytaj swoją księgową albo doradcę podatkowego. Nie zgaduj i nie kopiuj tego, co robi pizzeria naprzeciwko.

Praktyczny wniosek do konfiguracji: Twój system musi umieć przypisać stawkę podatku tylko do jednego kanału. Jeśli nie umie, albo zawyżasz rachunki gościom, albo za mało odprowadzasz — i jedno, i drugie robi się drogie. Większość sensownych systemów pozwala przypiąć stawkę do sali, wynosu albo dostawy. Sprawdź swój, zanim włączysz kanał, a nie po pierwszym kwartale.

Co mierzyć, kiedy wszystkie trzy już działają

Łączna sprzedaż nie mówi Ci prawie nic, kiedy trzy kanały dzielą jedną kuchnię. Mówi pięć liczb.

Co śledzić Dlaczego to ważne Jak często
Miks kanałów — % sprzedaży według kanału Pokazuje, gdzie naprawdę jest biznes, a nie gdzie Ci się wydaje Co tydzień
Marża na zamówienie, według kanału Jedyne uczciwe porównanie. Obrót kłamie, marża nie Co miesiąc
Średni rachunek, według kanału Dostawa powinna mieć najwyższy. Jeśli nie ma, Twoje minimalne zamówienie jest za niskie Co tydzień
Zwroty i poprawki, według kanału Dostawa powyżej 3% oznacza problem z pakowaniem albo z testem podróży Co tydzień
Czas przygotowania, według kanału Jeśli czasy odbioru rosną w gorące wieczory, Twój limit jest za wysoki Co tydzień

Punkt wyjścia dla niezależnego lokalu z salą to mniej więcej 55% do 70% na miejscu, 15% do 25% na wynos i 10% do 20% dostawa. Zupełnie inne proporcje nie są błędem — lunchownia w dzielnicy biurowej może mieć 70% odbioru osobistego — ale miks, którego nie umiesz wytłumaczyć, zwykle znaczy, że jeden kanał po cichu rządzi kuchnią.

Jedno ostrzeżenie co do samych liczb. Porównuj kanały po marży, nie po obrocie. Dostawa prawie zawsze wygląda na najszybciej rosnący kanał, bo większe koszyki i opłaty pompują górną linię. Spójrz, co zostaje po koszcie kursu albo po prowizji, a ranking często się odwraca. Twój średni rachunek według kanału to liczba, której ruch warto obserwować.

Rozsądna kolejność wdrożenia

Nie uruchamiaj trzech kanałów w miesiąc. Zrób to tak:

Tydzień 1–2 — napraw salę. Mapa stolików, kody QR na stoliki, czyste statusy, uczciwe czasy rotacji. Nic nie dokładaj.

Tydzień 3–4 — dołóż wynos. Najtańszy, najbezpieczniejszy, najbardziej dochodowy. Zrób test podróży, zbuduj miejsce odbioru, podawaj realne czasy. Naucz się pakować, kiedy stawka jest niska.

Tydzień 5–8 — dołóż dostawę, na małą skalę. Jedna wąska strefa. Najpierw własny kanał, nie aplikacje — nauczysz się więcej z 20 zamówień własnych niż z 200 z aplikacji, których gości nigdy nie zobaczysz. Opłata, minimum, osobne godziny, godzina ostatniego zamówienia.

Tydzień 9+ — zdecyduj w sprawie aplikacji. Teraz znasz swój realny koszt jednego kursu, więc wiesz, czy 25% prowizji to zasięg, który kupujesz, czy marża, którą oddajesz.

Potem przeglądaj całość co kwartał. Płace, opakowania i stawki kurierów ruszyły się w ostatnim roku. Konfiguracja kanałów z 2024 to zgadywanie o świecie, którego już nie ma.

Większość darmowych platform dla restauracji pozwala dziś włączać salę, wynos, dostawę i zamawianie przez gościa osobno dla każdego oddziału, z osobnymi godzinami dostaw, opłatami i minimami przypiętymi do każdego z nich. Tabres działa właśnie tak. Cokolwiek używasz, test jest ten sam: czy da się zmienić jeden kanał bez ruszania dwóch pozostałych? Jeśli nie, to nie masz kanałów. Masz jedno menu w trzech przebraniach.

Błędy, które zamieniają trzy kanały w jeden bałagan

  • Kopiowanie menu z sali do dostawy. Najszybszy sposób, żeby z dobrego dania zrobić jednogwiazdkową opinię.
  • Jeden czas przygotowania na wszystko. Obietnica, którą łamiesz w każdy piątek o 20:00.
  • Brak limitu przepustowości. Kuchnia sama znajdzie swoją granicę, zwykle w środku serwisu i głośno.
  • Wyłączanie dostawy w szczycie zamiast jej przydławienia. Tracisz zamówienie i gościa. Dłuższy czas nie traci żadnego z nich.
  • Ta sama cena wszędzie, łącznie z aplikacjami. To 25% rabatu, który dajesz firmie, a nie swojemu gościowi.
  • Karanie odbioru osobistego opłatą serwisową. Opodatkowujesz swój najlepszy kanał za to, że kosztuje Cię mniej.
  • Bon, na którym nie ma, jak jedzenie wychodzi. Każdy błąd wydania w wielokanałowej kuchni zaczyna się tutaj.
  • Ocenianie kanałów po obrocie. Dostawa zawsze wygrywa ten konkurs i często przegrywa ten prawdziwy.

Kanały zamówień — najczęstsze pytania

Czym są kanały zamówień w restauracji? To sposoby, w jakie zamówienie trafia do gościa: na miejscu, na wynos (odbiór osobisty), dostawa oraz zamawianie samoobsługowe z telefonu gościa. Każdy ma inne koszty, inne wymagania przy przygotowaniu i często inne stawki podatku, więc każdy trzeba ustawić osobno.

Co jest bardziej dochodowe, wynos czy dostawa? Wynos, prawie zawsze. Nie ma kierowcy, nie ma prowizji, nie ma zajętego stolika, a gość sam odbiera jedzenie. Przy koszyku za 100 zł odbiór osobisty zostawia Ci zwykle od 8 do 24 zł więcej niż to samo zamówienie z dostawą.

Czy ceny w dostawie powinny być wyższe niż na sali? Na własnym kanale dostawy narzut od 10% do 15% to standard i goście go akceptują. W aplikacjach zewnętrznych normalne jest od 20% do 30%, bo prowizja musi się skądś wziąć. Wynos trzymaj w cenach z sali.

Czy powinienem mieć osobne menu do dostawy? Tak — krótsze. Zrób 12-minutowy test podróży na każdym daniu i usuń wszystko, co go nie przejdzie. Rzeczy smażone, polane sosem, odmierzane co do sekundy i te, które muszą być lodowate, zwykle nie przeżywają drogi.

Czy mogę wyłączyć jeden kanał w godzinach szczytu? Możesz, ale dłuższy podawany czas przygotowania zwykle działa lepiej. Wyłączenie kanału oznacza utratę całego zamówienia. Podanie 40 minut zamiast 20 zatrzymuje większość z nich i uczciwie ustawia oczekiwania.

Czy na miejscu, na wynos i dostawa mają różne stawki podatku? Często tak. W Polsce ta sama pozycja może mieć 5%, 8% albo 23% VAT w zależności od kanału i od tego, czy to usługa gastronomiczna, czy dostawa towaru. Napoje i alkohol mają swoją stawkę niezależnie od kanału. Sprawdź to z księgową — przepisy się zmieniają.

Jaki miks kanałów jest zdrowy dla restauracji? Dla niezależnego lokalu z salą częsty punkt wyjścia to mniej więcej 55% do 70% na miejscu, 15% do 25% na wynos i 10% do 20% dostawy. Właściwy miks zależy od lokalizacji — lunchownia w dzielnicy biurowej może opierać się głównie na odbiorze osobistym i mieć się świetnie.

Czy potrzebuję osobnego systemu do każdego kanału? Nie i nie powinieneś go chcieć. Osobne systemy to osobne menu do aktualizowania, osobne tablety do pilnowania i zamówienia, które na koniec dnia się nie zgadzają. Celem jest jeden system z ustawieniami osobnymi dla każdego kanału.


Oto część, którą najtrudniej przyjąć: dołożenie kanału nie dokłada przepustowości. Dokłada popyt. Kuchnia zostaje dokładnie tego samego rozmiaru.

Więc robota nie polega na włączaniu kanałów. Polega na świadomym zdecydowaniu, co każdemu z nich wolno — jego godziny, jego menu, jego ceny, jego obietnice i jego sufit. To jedno popołudnie z ustawieniami i jedna szczera rozmowa z szefem kuchni.

Zrób to w tym tygodniu, przed następnym gorącym piątkiem. A potem zapakuj burgera i odstaw go na dwanaście minut. Ten jeden test powie Ci o Twoim menu do dostawy więcej niż miesiąc raportów.

Wciąż płacisz za oprogramowanie dla restauracji?

Zmień na darmowe

Przestań płacić co miesiąc. Tabres daje Ci wszystkie narzędzia do prowadzenia biznesu – w 100% za darmo.