- Strona główna
- Artykuły
- Jak Ustalić Opłatę za Dostawę, Minimalne Zamówienie i Strefy Dostawy, Żeby Zarabiać (2026)
Jak Ustalić Opłatę za Dostawę, Minimalne Zamówienie i Strefy Dostawy, Żeby Zarabiać (2026)
Większość restauracji ustala opłatę za dostawę tak: sprawdza, ile bierze pizzeria z sąsiedniej ulicy. Tak właśnie kończy się dopłacaniem 26 zł do wysłania jedzenia za 40 zł i nazywaniem tego rozwojem.
Krótka odpowiedź: najpierw policz koszt jednego kursu, reszta wyjdzie sama. Zsumuj czas kierowcy, kilometry, opakowania i ryzyko zwrotu — większość małych lokali wychodzi na 22 do 28 zł za jedną dostawę. Weź opłatę, która pokrywa 40–60% tej kwoty (zwykle 6,99 do 12,99 zł), ustaw minimalne zamówienie według wzoru (koszt kursu − opłata + zysk, który chcesz) ÷ marża brutto, a strefy wyznacz według czasu dojazdu, nie według odległości. Trzy strefy, każda z własną opłatą i własnym minimum. Nic powyżej 20 minut, od drzwi do drzwi.
Te trzy liczby — opłata, minimum, strefa — to cała gra. Ustaw je dobrze, a dostawa sama na siebie zarobi i jeszcze zostanie. Ustaw je źle, a prowadzisz firmę kurierską, która rozdaje jedzenie.
Zacznij od jednej liczby: koszt jednego kursu
Nie wycenisz dostawy, dopóki nie wiesz, ile kosztuje Cię jeden kurs. Nie liczba z aplikacji. Twoja.
Koszt jednego kursu to wszystko, co dostawa dokłada ponad obsługę na miejscu. Tak to wygląda u typowego małego lokalu w 2026.
Jeśli jeździsz własnym kierowcą:
- Czas kierowcy — 20 minut w obie strony przy 39 zł za godzinę z narzutami (stawka plus składki): 13,00 zł
- Kilometry — 6 km w obie strony po około 1,20 zł za kilometr: 7,20 zł
- Opakowanie — pojemnik z wentylacją, torba, plomba, serwetki: 4,00 zł
- Ryzyko zwrotu i powtórki — około 2% zamówienia za 90 zł: 1,80 zł
- Koszt jednego kursu: około 26,00 zł
Jeśli korzystasz z kuriera na żądanie:
- Opłata kuriera, ryczałt za kurs: 17,00 zł
- Opakowanie: 4,00 zł
- Ryzyko zwrotu: 1,80 zł
- Koszt jednego kursu: około 22,80 zł
Dwie rzeczy sprawdź, zanim przepiszesz te liczby. Sprawdź aktualną stawkę kilometrówki — zmienia się co jakiś czas i jest najprostszym sposobem, żeby jedną liczbą wycenić paliwo, zużycie auta i ubezpieczenie. I zmierz prawdziwy kurs w piątek o 19:00, a nie we wtorek o 10:00. Parkowanie, winda i zamknięte drzwi na klatce dokładają po pięć minut, za każdym razem.
Zapisz swoją liczbę i powieś ją na ścianie. Wszystko poniżej z niej wynika.
Ile powinna wynosić opłata za dostawę?
Szczera zasada: opłata powinna pokrywać 40–60% kosztu jednego kursu. Resztę dokłada marża z większego koszyka.
Dlaczego nie 100%? Bo opłata 26 zł się nie sprzeda. Gość jest przyzwyczajony do 6,99–12,99 zł, a wszystko dużo powyżej czyta jak karę. Nie chodzi o to, żeby wyjść na zero na samej opłacie — chodzi o to, żeby opłata przestała być darowizną.
Więc przy koszcie kursu 26,00 zł bierz 11,99 zł. Dokładasz 14,01 zł i zamówienie musi to odrobić. Zwykle robi to bez problemu, pod warunkiem że jest dostatecznie duże. Od tego jest minimalne zamówienie.
Kilka rzeczy, które naprawdę ruszają tę liczbę:
- Darmowa dostawa to rabat, któremu zapomniałeś nadać nazwę. Jeśli nigdy nie dałbyś gościowi 12 zł zniżki, nie dawaj mu 12 zł jazdy.
- Podnoś opłatę, nie ceny dań — w większości. Narzut 10–15% na cenach w menu dostawy jest normalny i goście go akceptują. Ale ukrycie całego kosztu kursu w cenach dań sprawia, że jedzenie wygląda drogo obok Twojego własnego menu na sali, a goście porównują.
- Kończ ceny na dziewiątkę. 11,99 zł działa lepiej niż 12,00 zł w prawie każdym teście, jaki ktokolwiek zrobił, a 6,95 zł wydaje się mniejsze niż 6,99 zł większej liczbie osób, niż myślisz.
- Nie piętrz opłat. Opłata za dostawę plus opłata serwisowa plus dopłata za małe zamówienie plus opłata za opakowanie — tak się dostaje jedną gwiazdkę w recenzji za kebab za 30 zł. Wybierz jedną. Jeśli już masz opłatę serwisową na sali, dobrze się zastanów, zanim dołożysz ją też do dostawy.
- Pokaż ją wcześnie. Przepisy konsumenckie w UE wymagają, żeby gość widział pełną cenę razem z obowiązkowymi opłatami, zanim zamówi. Poza kwestią prawną: opłata odkryta na ostatnim ekranie to największa pojedyncza przyczyna porzuconych koszyków. Umieść ją na stronie menu.
Wzór na minimalne zamówienie
To dźwignia, której właściciele boją się najbardziej, i ta, która płaci najlepiej.
Minimalne zamówienie = (Koszt jednego kursu − Opłata za dostawę + Zysk, który chcesz z kursu) ÷ Marża brutto %
Policzmy. Koszt kursu 26,00 zł. Opłata 11,99 zł. Chcesz, żeby każda dostawa zostawiała co najmniej 18 zł zysku brutto po opłaceniu samej siebie. Food cost masz 30%, czyli marża brutto to 70%.
(26,00 zł − 11,99 zł + 18,00 zł) ÷ 0,70 = 32,01 zł ÷ 0,70 = 45,73 zł
Zaokrąglij do 46 zł albo do 50 zł, jeśli lubisz równe liczby. To Twoja podłoga. Poniżej niej pracujesz dla przyjemności.
Potem zrób test zdrowego rozsądku: minimum przy dostawie powinno być mniej więcej 1,5× Twojego średniego rachunku na sali. Jeśli średni rachunek na sali to 55 zł, wychodzi 82,50 zł — grubo powyżej podłogi ze wzoru.
Kiedy te dwie liczby się nie zgadzają, nie dziel na pół i nie licz na cud. Zacznij od podłogi, potem podnoś minimum co 10 zł i patrz, co dzieje się z zyskiem z jednego kursu. Większość kuchni odkrywa, że da się pójść dwa kroki wyżej, niż się bali, zanim liczba zamówień naprawdę spadnie.
Dwa szczegóły, które ważą więcej, niż powinny:
- Licz minimum od wartości jedzenia, przed opłatami, podatkiem i napiwkiem. Inaczej gość dobija do 65 zł, mając 11,99 zł opłaty i 53 zł jedzenia, a Ty jesteś w punkcie wyjścia.
- Pokaż minimum na stronie menu, nie przy płatności. Nikt nie lubi zbierać koszyka i dowiadywać się na końcu.
Strefy dostawy: przestań rysować kółka
Kółko na mapie to nie strefa dostawy. To życzenie.
Gorące jedzenie ma jedną uczciwą granicę: 20 minut od drzwi do drzwi. Dalej frytki miękną, sos się rozwarstwia, a gość obwinia Twoją kuchnię, nie odległość. Więc strefy rysuje się według czasu dojazdu w godzinie szczytu, a potem poprawia o realia.
Model trzech stref, który działa u większości małych lokali:
| Strefa | Czas dojazdu w jedną stronę | Typowa odległość w mieście | Opłata | Minimalne zamówienie |
|---|---|---|---|---|
| A — centrum | poniżej 8 minut | 0 do 2,5 km | 6,99 zł | 45 zł |
| B — standard | 8 do 15 minut | 2,5 do 5 km | 11,99 zł | 65 zł |
| C — obrzeża | 15 do 20 minut | 5 do 8 km | 17,99 zł | 95 zł albo tylko kurier |
| Poza strefą | powyżej 20 minut | — | brak dostawy | tylko odbiór osobisty |
Zobacz, co to robi. Nie tylko każe płacić więcej za odległość — podnosi minimum razem z odległością, więc dalekie zamówienia muszą być warte drogi. Zamówienie za 45 zł sześć kilometrów stąd to strata. Zamówienie za 95 zł sześć kilometrów stąd to dobry wieczór.
Tnij strefy po prawdziwych przeszkodach, nie po linii promienia:
- Rzeki, trasy szybkiego ruchu i tory kolejowe z jednym przejazdem
- Jednokierunkowe ulice, przez które 800 metrów zamienia się w 12-minutową pętlę
- Duże parki, kampusy i strefy przemysłowe bez przejazdu na wylot
- Osiedla zamknięte i wieżowce, gdzie kierowca stoi 8 minut przy domofonie
- Biurowce po 18:00 — nikogo tam nie ma, a wejście jest zamknięte
Używaj kodów pocztowych albo nazw osiedli, gdzie się da. Promień przecina ulice na pół i nagle gość dwie klatki dalej dostawy nie ma. Kody pocztowe łatwiej wytłumaczyć obsłudze i łatwiej gościom zaakceptować.
Kurcz strefy w szczycie, poszerzaj, kiedy jest spokojnie. Strefa C w martwy wtorek to darmowe pieniądze. Strefa C w piątek o 20:00, kiedy kuchnia się dusi, to zimna pizza i zwrot. Wiele kuchni po prostu wyłącza strefę C na czas szczytu i daje dostawie własne godziny, inne niż sala.
Większość darmowych platform pozwala ustawić maksymalny dystans dostawy, minimalną wartość zamówienia i opłatę za dostawę osobno dla każdego lokalu, więc zasady siedzą w systemie, a nie w głowie kelnera. Tabres robi to na poziomie oddziału, razem z osobnymi godzinami dostawy.
Kiedy darmowa dostawa naprawdę zarabia
Darmowa dostawa powyżej progu to jedno z najlepszych narzędzi upsellu w gastronomii — i jeden z najszybszych sposobów na utratę pieniędzy, kiedy próg ustawia się na wyczucie.
Matematyka: rezygnacja z opłaty 11,99 zł przy marży brutto 70% oznacza, że koszyk musi urosnąć o 11,99 ÷ 0,70 = około 17,13 zł, żeby tylko wyjść na zero. Ale jest haczyk, którego nikt nie liczy: większość zamówień, które przekraczają próg, przekroczyłaby go tak czy siak. Płacisz za zachowanie, które już miałeś.
Więc ustaw próg 40–60% powyżej dzisiejszego średniego zamówienia z dostawą.
Jeśli średnie zamówienie z dostawą to 85 zł, daj darmową dostawę od 125 zł, nie od 100 zł. Na tyle wysoko, żeby trzeba było się wyciągnąć, na tyle blisko, żeby to wyciągnięcie miało sens. Potem patrz na średni rachunek przez miesiąc. Jeśli prawie się nie ruszył, próg był za nisko i po prostu rozdałeś opłaty.
I trzymaj darmową dostawę w strefie A. Darmowa jazda na skraj mapy to szybki sposób, żeby Twoje najgorsze zamówienia stały się najpopularniejsze.
Gdzie pieniądze po cichu wyciekają
Cztery wycieki pojawiają się w prawie każdej dostawie:
- Opakowania liczone za nisko. Właściciel strzela 1,50 zł, a prawdziwa liczba to 4,00 do 6,00 zł, kiedy policzysz pojemnik z wentylacją, torbę, plombę, sztućce i kubeczki na sosy. Policz to porządnie dla trzech najlepiej sprzedających się dań z dostawy i tego używaj.
- Prowizja od płatności liczy się też od opłaty. Płacisz mniej więcej 1,5–2% od całej transakcji, razem z opłatą za dostawę, którą właśnie pobrałeś. Drobne, ale prawdziwe.
- VAT od dostawy. W Polsce dowóz własnym kurierem zwykle idzie za stawką jedzenia, ale kiedy w jednym zamówieniu masz pozycje z różnymi stawkami, koszt dowozu trzeba rozbić proporcjonalnie — a prowizja platformy zawsze ma 23%. Rozpisaliśmy cały temat w tekście o VAT na miejscu, na wynos i przy dostawie. Swój przypadek potwierdź z księgową, zanim wystartujesz.
- Napiwki kierowcy traktowane jak wynagrodzenie. Napiwek to podziękowanie od gościa, nie Twoja dopłata do pensji. Licz koszt kursu tak, jakby napiwków nie było, a to, co przyjdzie, traktuj jak bonus dla kierowcy.
Prawdziwe przed i po
Pizzeria robi 30 zamówień z dostawą dziennie. Płaska opłata 6,99 zł, minimum 40 zł, jedno kółko o promieniu 8 km na mapie. Średnie zamówienie z dostawą: 65 zł.
Przed. Marża brutto 70% daje 45,50 zł z zamówienia. Średni koszt kursu to 26,00 zł, a opłata 6,99 zł pokrywa jego część, więc dostawa kosztuje netto 19,01 zł. Wkład z jednego zamówienia: 26,49 zł. Przy 30 zamówieniach dziennie to około 23 800 zł miesięcznie.
Po. Podzielili mapę na trzy strefy, podnieśli minimum do 70 zł i zróżnicowali opłatę. Zamówienia spadły o 15%, do 26 dziennie. Ale średnie zamówienie urosło do 85 zł, średnia pobrana opłata do 10,50 zł, a ciaśniejsza strefa centralna zbiła średni koszt kursu do 22,00 zł.
Nowy wkład z zamówienia: 59,50 zł − (22,00 zł − 10,50 zł) = 48,00 zł. Przy 26 zamówieniach dziennie to około 37 400 zł miesięcznie.
Około 13 600 zł więcej co miesiąc, przy czterech zamówieniach mniej dziennie. Ta sama kuchnia, ta sama obsługa, to samo jedzenie. Tylko trzy liczby ustawione świadomie, a nie z przyzwyczajenia.
To właśnie najtrudniej przełknąć: mniej zamówień z dostawą to często dobra odpowiedź. Liczba zamówień wygląda jak sukces. Czynsz płaci wkład z jednego kursu.
Jak zmienić opłaty i nie stracić gości
- Zmieniaj jedną rzecz naraz. Podnieś minimum albo zróżnicuj opłatę, albo przerysuj strefy — nie wszystko w tym samym tygodniu. Inaczej nigdy się nie dowiesz, co zadziałało.
- Daj temu trzy, cztery tygodnie. Pierwszy tydzień zawsze wygląda źle. Stali goście potrzebują kilku zamówień, żeby się przyzwyczaić.
- Mierz wkład z jednego kursu, nie liczbę zamówień. Liczba zamówień to tutaj liczba dla próżności.
- Patrz na porzucone koszyki. Jeśli ludzie zbierają koszyk i wychodzą, Twoje minimum jest powyżej tego, ile chcą wydać, a nie tylko powyżej tego, czego się spodziewali.
- Nie tłumacz się, kiedy to ogłaszasz. "Dostawa kosztuje teraz 11,99 zł w promieniu 5 km, minimalne zamówienie 65 zł." Tyle. Bez akapitu wyjaśnień. Goście akceptują jasne zasady i kłócą się z tymi, które brzmią jak usprawiedliwienie.
- Nikogo nie zostawiaj na starych zasadach. Dwa cenniki naraz to koszmar dla obsługi i magnes na złe recenzje.
Błędy, które zamieniają dostawę w hobby
- Strefa narysowana na mapie zamiast przejechana w piątek. Najczęstszy, o kilometr przed resztą.
- Jedna płaska opłata na każdą odległość. Dopłacasz do najgorszych zamówień z najlepszych.
- Minimum ustawione tak, żeby wypadało grzecznie. Minimum 25 zł nie jest hojne, tylko drogie.
- Darmowa dostawa bez progu. Nazwij ją albo ją strać.
- Brak przeliczania. Stawki, paliwo, opakowania i ceny kurierów — wszystko ruszyło się w ostatnim roku. Twój koszt kursu z 2024 to dziś bajka. Przelicz go co pół roku.
- Ignorowanie stosu opłat. Opłata za dostawę, opłata serwisowa, dopłata za małe zamówienie i prośba o napiwek na jednym ekranie — tak zamówienie za 70 zł robi się zamówieniem za 100 zł i złą historią.
Opłaty za dostawę i minimalne zamówienia — FAQ
Ile restauracja powinna brać za dostawę? Od 6,99 do 12,99 zł w większości małych lokali w 2026. Celuj w pokrycie 40–60% kosztu jednego kursu, który zwykle wynosi 22 do 28 zł, kiedy policzysz czas kierowcy, kilometry, opakowania i ryzyko zwrotu.
Jakie minimalne zamówienie przy dostawie jest dobre? Od 45 do 80 zł w większości kuchni. Policz je ze wzoru (koszt kursu − opłata za dostawę + zysk, który chcesz z kursu) ÷ marża brutto, potem sprawdź to wobec mniej więcej 1,5× średniego rachunku na sali i weź wyższą z dwóch liczb.
Jak duża powinna być moja strefa dostawy? Nie więcej niż 20 minut od drzwi do drzwi w godzinie szczytu. W gęstym mieście to zwykle 2,5 do 5 km. Na rozłożonych przedmieściach może być 6 do 8 km. Mierz czasem dojazdu, nigdy kółkiem na mapie.
Czy mogę mieć różne opłaty za dostawę w różnych strefach? Tak, i powinieneś. Opłaty zróżnicowane odległością razem z pasującymi minimami to najskuteczniejsza pojedyncza zmiana, jaką większość restauracji może zrobić dla zysku z dostawy. Zostań przy trzech strefach, żeby obsługa i goście dali radę to ogarnąć.
Czy oferować darmową dostawę? Tylko powyżej progu ustawionego 40–60% wyżej niż dzisiejsze średnie zamówienie z dostawą, i tylko w najbliższej strefie. Darmowa dostawa na wszystko to stały rabat bez żadnej korzyści marketingowej.
Czy ceny w dostawie mają być wyższe niż na sali? Narzut 10–15% na cenach w menu dostawy jest standardem i jest szeroko akceptowany. Tylko nie próbuj ukryć tam całego kosztu dostawy — goście naprawdę porównują oba menu.
Czy od opłaty za dostawę płaci się VAT? Tak. W Polsce dowóz własnym kurierem zwykle idzie za stawką jedzenia, a przy zamówieniu z różnymi stawkami trzeba go rozbić proporcjonalnie. Prowizja platformy zawsze ma 23%. Swój przypadek potwierdź z księgową.
Czy opłata za dostawę idzie do kierowcy? Nie — opłata pokrywa Twój koszt dowiezienia jedzenia. Do kierowcy idą napiwki. Napisz to wprost na stronie menu, bo wielu gości zakłada odwrotnie i przez to daje mniejsze napiwki.
Dostawa to nie problem technologiczny ani marketingowy. To trzy liczby, których prawie nikt nie liczy.
Policz swój koszt jednego kursu w tym tygodniu. Zajmie to godzinę ze stoperem i kalkulatorem i pewnie Cię wkurzy. Potem ustaw opłatę, która pokrywa jego połowę, minimum, które płaci Ci za drogę, i trzy strefy narysowane zegarem zamiast mapą.
Będziesz wysyłać mniej zamówień. Zatrzymasz o wiele więcej z każdego. I w piątkowy wieczór wreszcie będziesz wiedzieć, czy to zamówienie wychodzące za drzwi jest warte kursu — zanim kierowca wyjedzie, a nie na koniec miesiąca.